<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Na studiach w Związku Radzieckim">
<author_1="Rozalia Zakrzewska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-14">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W Moskwie nasi studenci mają punkt zborny, stamtąd rozsyłani są do różnych uczelni na terenie Związku Radzieckiego. Syn zachwyca się moskiewską koleją podziemną „metro", które według jego słów jest jak pałac. Co pięć minut odjeżdża pociąg, schody ruchome, dużo większe od tych na naszej trasie W—Z. Wszędzie różnokolorowe marmury dużo świateł. Był w kinach, teatrach, oglądał muzea, biblioteki. W każdej bibliotece jest stołówka. Przy pracy obowiązuje bezwzględna cisza. Wszelkich informacji udziela się piśmiennie, swoje życzenia też trzeba na kartce napisać. Widział szerokie ulice, które teraz zostały poszerzone. Domy przesunięto na jakichś walcach (trudno człowiekowi takie rzeczy nawet pojąć). Wszędzie słychać muzykę, śpiew. Widać, że ludzie są radośni, że dobrze żyją. Zwiedził także wiele fabryk i kołchozów. Jego miejsce studiów — to Odessa. O mieście tym też ma co opowiadać. Było to kiedyś dno morza. Domy budowane są z kamienia z takich sześcianów, które wydobywa się spod miasta tworząc pod nim kilkukilometrowe korytarze i groty. W lecie gorąco, w zimie przeważnie pada deszcz. Zniszczenia wojenne dawno zatarte, śladu po nich nie ma. A ludzie? To brak słów. Nasi studenci otoczeni są troskliwą opieką i serdeczną przyjaźnią. Polaków przyjechało do Odessy 7-miu i każdy palił papierosy. To coś u nich mało spotykanego, bo tam nie wszyscy studenci palą, a jeżeli palą to rzadko. Nie ma zwyczaju żeby palić papierosy w mieszkania, lecz wychodzi się na korytarz, to samo w biurze, w sklepie, w poczekalni, na stacji. Kobiety w ogóle mało palą, bo to jest tam źle widziane. Profesorowie są bardzo przychylnie ustosunkowani do uczniów. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
